POMOCNA SIEĆ

Mój artykuł  w czasopiśmie „Psychologia w szkole” – Jesień 2011 Nr.3 (31) str. 126

Według polskiego prawa dzieci i młodzież mogą skorzystać z psychoterapii i innych form pomocy psychologicznej tylko za zgodą rodziców. Najwyższy czas zmienić te przepisy.

Młodzi ludzie coraz częściej sięgają po nową, zyskującą na popularności ofertę pomocy psychologicznej, jaką są e-gabinety. Dlaczego to robią? Bo do e-gabinetów „wchodzą” wygodnie i szybko. Bo mają zapewnioną anonimowość. Bo mogą dokładnie sprawdzić specjalistę, z którego usług chcą skorzystać. Bo mogą wybrać narzędzie komunikacji z terapeutą. Bo mogą mieć kontrolę nad wszystkim, co się dzieje. Bo mogą tworzyć problemowe grupy wsparcia, w których ważna jest obecność i słowa innych osób z podobnymi problemami. Bo mogą w postach, na forum dokonać swoistego katharsis, czyli oczyszczenia psychicznego. Bo mogą zdobyć wiedzę z zakresu psychologii, pomocną w codziennym życiu.

Nie wiedzą jednak, że  jeśli nie osiągnęli pełnoletności, to wedle polskiego prawa wolno im skorzystać z pomocy psychologicznej wyłącznie za zgodą rodziców albo opiekunów. A nawet gdyby wiedzieli, to zapewne większość nie poprosiłaby o taką zgodę. Terapeuci oczekują więc daremnie na  pozwolenie, kontakt się urywa i młody człowiek zostaje z nierozwiązanym problemem. Dlatego wręcz konieczna staje się rychła zmiana przepisów prawnych, dotycząca udzielania pomocy dzieciom i młodzieży niepełnoletniej bez zgody rodziców, zwłaszcza w trudnych dla nich sytuacjach.

Z własnego, wieloletniego doświadczenia w pracy terapeutycznej z młodzieżą wiem, jak ogromne znaczenie ma dla niej możliwość zachowania całkowitej anonimowości, a zwłaszcza „ukrycia się” przed rodzicami czy opiekunami. Młodzi ludzie opowiadają mi, jak doskwiera im poczucie bezsilności i bezradności wobec problemów, które ich przerastają. Czują się zagubieni i bardzo samotni w swoim cierpieniu. Wstyd, brak zaufania, lęk przed oceną, poczucie niezrozumienia to powody, dla których rezygnują z poszukiwania fachowej pomocy u psychologa lub pedagoga szkolnego. Odczuwają dystans emocjonalny wobec rodziców, nierzadko boją się ich reakcji, dlatego nie proszą o pomoc i wsparcie. Szukają sposobów na ukojenie swojego cierpienia, więc sięgają po alkohol, narkotyki, dopalacze, bowiem one choć przez chwilę przynoszą ulgę. Czasami szukają pomocy na forach, stronach internetowych lub portalach, które nie zawsze pokazują właściwą drogę do rozwiązania problemu.

Do niedawna spotykałem się z młodymi ludźmi wyłącznie w zaciszu mojego gabinetu. Byłem bowiem przekonany, że podstawą wszelkich działań terapeutycznych może być tylko pełen zaufania, wzajemny kontakt pomiędzy pomagającym a poszukującym pomocy. Uważałem też, że poradnictwo psychologiczne jest nieskuteczne, ponieważ zajmuje się tylko objawami, pomijając przyczyny powstania problemu. Radzić i doradzać komuś jest zawsze łatwo, bo to nie radzący ponosi konsekwencje stosowania się do porad.

Przekonałem się jednak, że internet także może być miejscem uzyskiwania skutecznej pomocy psychologicznej. Na wielu portalach informacyjnych uruchomione zostały poradniki specjalistyczne, zajmujące się bezpłatnym poradnictwem, prowadzonym droga mailową. Od kilku miesięcy funkcjonują w sieci specjalistyczne portale psychologiczne, na których można skorzystać nie tylko z dużej dawki wiedzy, ale też z porad specjalistów, udzielających płatnej pomocy psychologicznej, pedagogicznej, seksuologicznej oraz z zakresu coachingu. Każdy, kto chce poznać opinię specjalisty, wysyła informację na wewnętrzną pocztę lub czat, może też porozmawiać przez komunikator internetowy.

Nastolatki zgłaszają przeróżne problemy. Na pierwszy rzut oka niektóre mogą sprawiać wrażenie wręcz trywialnych, ale dla tych, których dotykają, są najpoważniejsze na swiecie.

Problem1

Witam. Mam na imię K. Mam 13 lat. Mieszkam na wsi. Chodzę do klasy 1 gimnazjum. Moim problemem jest to, że rówieśnicy nie akceptują mnie. Nie znam źródła tego zachowania. Tak było zawsze (od przedszkola). Moja mam mówi, że powodem braku akceptacji jest to, iż w przedszkolu, gdy inni bawili się, ja siedziałem w ławce. Dla mnie to głupota. Później starszy chłopiec uznał mnie za „kozła ofiarnego”, w klasie nie miałem (i nadal nie mam) przyjaciół. Czasami z kimś porozmawiam, lecz gdy mają wybór, wolą gawędzić z kimś innym. Co mogę zrobić, aby zaczęto mnie… lubić? Psycholog w szkole powiedział mi, abym zaczął od witania się ze wszystkimi. Gorąco pozdrawiam!

Problem 2

Mam 14 lat i od pewnego czasu nie radzę sobie z życiem. Zaczęło się to od września. Zaczęłam się ciąć, ciągle płaczę, smucę się i myślę o samobójstwach. Jestem wrażliwą dziewczyną, często się załamuję… We wrześniu zaczęłam edukację w Gimnazjum. Poznałam tam nowych kolegów i przyjaciół. Zakochałam się w chłopaku o imieniu Piotr. Sądzę, że to nie jest jakieś przelotne uczucie, ponieważ trwa już dobre 9 miesięcy… Na początku było wspaniale, tzn. zaczęliśmy pisać, później rozmawiać ze sobą, aż w końcu doszło do milszych rzeczy. Przytulaliśmy się, a to już dla mnie coś. Pod koniec 1-go semestru napisałam do niego, że bardzo mi się podoba. Nie doczekałam się wiadomości… Już nie chciał się ze mną przytulać, zaczął mnie olewać… Załamałam się… Później jeszcze przyjaciele odwrócili się i zaczęłam ich irytować (i tutaj mamy kolejny problem). Chciałabym się zmienić, bo dużo osób się przeze mnie obraża i mnie nie lubi, a ja na tym bardzo cierpię. W końcu w mojej głowie pojawiały się myśli: „Musisz coś z sobą zrobić, nie możesz tak…”.

Zaczęłam się ciąć, myśleć o samobójstwach… Chciałam się powiesić… Obojętnie przeżyłam kolejne 4 miesiące. Zaczęłam coraz mniej jeść i pić. Mam problemy ze zdrowiem (kolejna rzecz). Przecież nie chcę mieć anemii, a głodna nie jestem… Nic nie jadłam przez kolejne 3 dni i weszłam przez to w kłótnię z Mamą. Teraz jest tak: przestałam wierzyć w siebie, że cokolwiek mi się uda i mam cały czas pechowe dni. Rzadko kiedy coś się ułoży… Idę spać – płaczę, budzę się i znów koszmar – płaczę. Proszę pilnie o pomoc.

Problem 3

Proszę o pomoc. Mam na imię W. i mam 17 lat. Mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Może Panu uda się mi pomóc :-)) Opowiem moją historię. Gdy moja mama zaszła w ciążę, mój tata nie chciał dziecka, więc ją zostawił. Ojca nie znałam przez 14 lat. Moi rodzice od początku mojego życia się nie kontaktują. 14 lat marzeń o poznaniu ojca, ciągłych pytań, dlaczego nie chce się ze mną kontaktować itp. Czułam, że do nikogo od strony mamy nie jestem podobna, miałam wrażenie, że nie znam połowy siebie. To było straszne, więc zaczęłam działać :-)) Najpierw napisałam list… 6 miesięcy ciągłego zaglądania do skrzynki i coraz większe załamanie. Nie chciałam siedzieć bezczynnie i po pół roku czekania zadzwoniłam do ojca. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Zaczęliśmy się kontaktować i trwa to już prawie 3 lata. Nie wygląda to tak, jak sobie to wyobrażałam.. :-(( Tata ma żonę, 8-letniego syna i półtoraroczną córkę. Spotykamy się raz w miesiącu na godzinę. On mnie wcale nie traktuje jak córkę. Nigdy mnie nie przytulił, nie powiedział, że mnie kocha, mówi do mnie bezosobowo typu ,,ej, Ty”. Mówi, że jak mi się coś będzie nie podobać, to urwiemy kontakt. Mama jest super, ale całe dnie jej nie ma, ciągła praca. Jak wraca, to szuka byle jakiego powodu, żeby się na mnie wyżyć. Tak jest już długi czas. Nie napisałabym tej wiadomości, gdyby nie kolejne problemy. Zawsze dobrze się uczyłam, same 5 i 4. Teraz poszłam do dobrego liceum na profil medyczny (zrobiłam to dla taty, bo jest lekarzem) i teraz mam same 2 i 3. Nie chce mi się żyć. Jestem do niczego i nikt mnie nie kocha. Nie chcę rozmawiać z tatą na ten temat, ponieważ się go boję. Gdyby zerwał ze mną kontakt, to ja bym się zupełnie załamała. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Przez ostatnie 3 lata robię wszystko myśląc o tacie i marząc, że może kiedyś pokocha mnie tak jak ja go… Pan jest mężczyzną, możliwe, że też ojcem. Co mogę zrobić, żeby tata mnie pokochał? Żeby zaczęło mu na mnie zależeć? Ja nie chcę ojca do niczego zmuszać, ale może mogłabym zrobić coś, co zmieni jego podejście. Wiele razy próbowałam napisać mu, co czuję, ale zawsze to się kończyło kłótnią, dlatego wolę nie ryzykować. Mój ojciec ma bardzo trudny charakter. Proszę o pomoc :-((

Problem 4

Rozpaczliwie poszukuję pomocy, bo czuję, że sama mogę nie uporać się z moim problemem. Ciężko mi nawet ustalić, kiedy to się zaczęło, jakieś 2, może 3 lata temu. Naturalnie z przerwami, czasem pół roku, czasem miesiąc. Po każdym takim ,,ataku” odczuwam okropny dyskomfort. Dziś nastąpił drugi po wczorajszym ,,atak”, że tak to ujmę. W drodze na zajęcia z WOS kupiłam słodką bułkę i maślankę (500ml – co daje 360 kcal), następnie, gdy przeszłam jakiś kawałek, poczułam przemożną potrzebę wchłonięcia jeszcze czegoś (i żeby było jasne, to nie jest ,,głód”). Po każdym takim incydencie oczywiste pytanie brzmi: dlaczego zrobiłam to kolejny raz, mimo że obiecywałam sobie, że już nigdy więcej…? Ja już dobrze znam to ,,nigdy” , już nawet przestałam sobie obiecywać.

I to nie jest tak, że mam nadwagę, czy coś. Nie, przy wzroście 173 cm ważę około 62 kg. Codziennie biegam i staram się uprawiać dużo sportów. Aczkolwiek czuję, że mój stosunek do tej sfery życia, jaką stanowi jedzenie, jest chory (!). Jestem w II klasie liceum, jako 14-latka schudłam bardzo znacznie, przestałam miesiączkować, stało się to na moje własne życzenie. Dieta w stylu jak najmniej, jak najlżej. Aczkolwiek myślę, że i wtedy znajdowałam w jedzeniu przyjemność, że to nie była anoreksja. Od tamtego czasu utrzymanie sylwetki jest moją obsesją. Może teraz w mniejszym stopniu niż kiedyś, gdy całe moje życie było poświęcone utrzymaniu perfekcyjnej figury, lecz nadal często miewam tak, że podczas jakiejś lekcji wyłączam się na chwilę, żeby pomyśleć, co kupię sobie na kolację, czy będzie to kanapka czy sałatka… Nie potrafię cieszyć się światem, wszystko sprowadza się do jedzenia… I sport… paniczny lęk przed przytyciem. Pan jest moją jedyną nadzieją w tym momencie. Byłabym Panu niezmiernie wdzięczna za odpisanie na moje błagalne wołanie. Z poważaniem P.

Problem 5

Mam 15 lat i od 5 lat się okaleczam. Nie potrafię przestać, bo to jest zbyt trudne. Nie radzę sobie, a inni nie potrafią mi pomóc. Myślałam, żeby pójść do psychologa, ale wiem, że nie dam rady mówić o tym wszystkim w cztery oczy. Łatwiej jest mi przez neta. Nie wiem, co mam dalej zrobić. Chcę z tego wyjść, ale nie potrafię.

Problem 6

Po śmierci mojego taty (tata zmarł w na początku lutego) zauważyłam u siebie objawy nerwicy lękowej. Codziennie myślę, że umrę. Jak o tym myślę, wpadam w panikę, automatycznie mam zawroty głowy, skurcze serca i myślę, że albo zemdleję, albo zawału dostanę. Do tego boję się wychodzić z domu. Nie potrafię wysiedzieć na zajęciach, bo mam wrażenie, że umieram. Automatycznie się również pocę, kręcę na siedzeniu, muszę pić dużo wody, bo mam taką jakby gulę w gardle. Najgorsze jest to, że nie potrafię jeść przy innych, bo wtedy zaczynają mi się trząść ręce. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić, czy zapisać się do pedagoga czy psychiatry. Bardzo proszę o pomoc! Jestem osobą o bardzo niskiej samoocenie, chciałabym osiągnąć wiele w życiu i mam wielkie ambicje, ale boję się ludzi, boję się odezwać np. na zajęciach, bo mam wrażenie, że ludzie będą myśleć, że powiedziałam jakąś głupotę, i stwierdzą, że jestem do niczego. Szczególnie boję się przemówień przed grupą obcych mi ludzi, wtedy nogi mam jak z waty i nie potrafię zebrać myśli. POMOCY!!!

Takie dramaty młodzi ludzie przeżywają w samotności, bez udziału rodziców, nauczycieli psychologów czy pedagogów szkolnych. W wołaniu o pomoc chcą pozostać anonimowi. Ufają, że pomoc specjalisty w e-gabinecie przyniesie im ulgę w cierpieniu. I właśnie przede wszystkim dla nich powinny być dostepne e-gabinety – bez rygorystycznych ograniczeń prawnych. One nie nadażają za rzeczywistością!

W każdym z tych serwisów pomoc i wsparcie psychologiczne mogą otrzymać również rodzice, mający trudności wychowawcze ze swoimi dziećmi. Znaczące, że zdecydowaną większość stanowią matki i ojcowie dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Dlaczego tak jest? Dlaczego tak nieliczni są rodzice nastolatków? Odpowiedź – przynajmniej częściową – można znaleźć we wcześniejszych akapitach.

Problem 1

Potrzebuję porady, dotyczącej agresywnego zachowania mojego 7-letniego syna. Marcin, kiedy coś idzie nie po jego myśli, wpada złość i histerię. Czasami udaje się to opanować, rozmawiając z nim, niestety dość często zdarzają się sytuacje, że za wszelką cenę chce postawić na swoim i zaczyna się złość, im bardziej ja obstaję przy swojej racji, tym bardziej wpada w coraz większą złość i agresję. Zaczyna mnie kopać, bić, gryźć, szczypać, drapać. Żadne kary na niego nie działają… Bardzo proszę o poradę, jak powinnam się zachować, kiedy dziecko dostanie takiego napadu złości w domu albo na dworze.

Problem 2

Jestem babcią 6-letniego wnusia. Synowa z synem pracują, ale po powrocie do domu wcale nie szaleją z radości. Synowa nie myśli o potrzebach dziecka, nie wykonuje obowiązkowych lekarskich badań kontrolnych. Krzyczy na dziecko, ostatnio uderza, a jak chce ukarać tak, byśmy nie zwracali jej uwagi, łapie dziecko tak mocno za rękę, że aż dziecko siada. Wnuczek jest bardzo nerwowy, ma problemy z oddawaniem stolca, ogólnie jest w złym stanie. Co mogę zrobić , jak pomóc wnusiowi? Bo to ja z nim jestem, gdy rodzice są w pracy. Bardzo to mnie niepokoi i nie wiem jak dalej postępować…

Z pomocy on-line mogą korzystać również nauczyciele, wychowawcy, psycholodzy i pedagodzy szkolni, zarówno w zakresie osobistych problemów, jak i uzyskania wsparcia w pracy wychowawczej z uczniami sprawiającymi trudności. Ale nie korzystają. Szkoda.

Wyobrażam sobie istnienie takiego portalu, na którym znajdą się e-gabinety przeznaczone dla nauczycieli, wychowawców i pedagogów lub psychologów szkolnych, na którym nauczyciel będzie mógł uzyskać pomoc i wsparcie w kłopotliwej dla siebie sytuacji wychowawczej lub trudnych relacjach z uczniami – bez lęku, że zostanie źle oceniony przez zwierzchników lub grono pedagogiczne. Mógłby skorzystać również – z zachowaniem anonimowości – z pomocy w rozwiązaniu własnych problemów emocjonalnych, które często utrudniają mu właściwą pracę z uczniami. I choć nic nie jest w stanie zastąpić normalnego kontaktu interpersonalnego, to obecność w sieci tego rodzaju poradnictwa staje się nieodzownym elementem obecnej rzeczywistości.